Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Stracone złudzenia

moni1977

Staram się być na bieżąco z wydarzeniami ze świata literatury, śledzić wyróżniane w Polsce i na świecie książki, poznawać nowych, ciekawych autorów. Jest to zadanie trudne, gdyż zawsze książek do przeczytania jest więcej niż czasu, a ogarnięcie rynku wydawniczego, chociażby w Polsce, także przekracza moje skromne możliwości. Ucieszyłam się więc z możliwości podjęcia wyzwania czytelniczego "Nagrody literackie", gdyż wpisuje się ono doskonale w moje czytelnicze zapotrzebowanie. O nagrodzie Orange Prize nie słyszałam wcześniej, co przyznaję ze wstydem. Teraz już wiem, że to nagroda brytyjska, dostają ją kobiety od 1996 roku za powieść anglojęzyczną. Co ciekawe, na liście nagrodzonych znalazłam znaną mi pozycję jednej z moich ulubionych pisarek - w 2006 roku Orange Prize otrzymała powieść O pięknie Zadie Smith, a wśród kilkakrotnie nominowanych do nagrody przewija się nazwisko innej lubianej przeze mnie pisarki - Margaret Atwood.

 Utwór, po który sięgnęłam w ramach wyzwania, wpisuje się w interesujący mnie nurt pisarstwa emigrantów czy też potomków emigrantów. Uważam, że autorzy żyjący na styku różnych kultur oferują czytelnikowi spojrzenie z szeszej perspektywy, bogatsze, często odkrywające rzeczy nieoczekiwane i zaskakujące, niedostrzegane przez reprezentanta pojedynczej kultury. Andrea Levy ma korzenie jamajskie, a powieść Wysepka jest ciekawym studium na temat rasizmu, kolonializmu, emigracji.

Narracja w powieści rozpisana jest na cztery głosy i dwie płaszczyzny czasowe. Umowne wcześniej oznacza czasy przed i w trakcie drugiej wojny światowej, teraźniejszość - to wydarzenia z roku 1948. Poznajemy je z punktu widzenia dwóch małżeństw - jamajskiego i angielskiego. Mimo dzielących ich różnic, zupełnie nieoczekiwanie odkrywamy punkty styczne, łączące losy postaci. Zarówno Bernard (angielski urzędnik bankowy) jak i Gilbert (Jamajczyk, marzący o studiowaniu prawa) służą jako ochotnicy w RAF-ie i dla obu jest to pewnego rodzaju rozczarowanie. Marzyli o karierze bohaterskich lotników, wykonują banalną pracę w służbach naziemnych. Dla obu też zagrożeniem okaże się sojusznik a nie przeciwnik. Queenie (angielska córka rzeźnika) i Hortense (jamajska nauczycielka) łączy miłość do jednego mężczyzny oraz chęć wyrwania się z własnego środowiska. Dla obu drogą do awansu społecznego będzie małżeństwo, obie też, przynajmniej początkowo, będą rozczarowane związkiem.

Właśnie słowo rozczarowanie najtrafniej opisuje klimat powieści. Wyraźnie jest to widoczne w zderzeniu wyidealizowanego obrazu Kraju Macierzystego, czyli Anglii, z jego ponurą rzeczywistością. Pogarda, nieokrzesanie i otwarta wrogość większości Anglików wobec przybyłych mieszkańców Antyli, nazywanych "czarnuchami", "dzikusami" i "bambusami" pokazuje przecież ciągle aktualny problem rasizmu. Przerażający obraz, zwłaszcza w zestawieniu z oficjalnie potępianą i zwalczaną ideologią nazizmu, dobrze wychowanych reprezentantów klasy średniej, którzy w swoich poglądach od Hitlera i jego zwolenników niewiele się różnią. Czasem ten obraz staje się komiczny, zwłaszcza gdy obserwujemy elegancką damę - Hortense - jak usiłuje zrozumieć dlaczego sprzedawca podaje jej brudną ręką chleb albo dlaczego jej elegancka angielszczyzna staje się niezrozumiała dla mówiących gwarą londyńczyków. Segregacja rasowa ukazana została jeszcze wyraźniej w epizodach z udziałem armii amerykańskiej. Jankescy żołnierze, w zależności od koloru skóry, stacjonują w oddzielnych bazach, w kinie zajmują jak najbardziej oddalone od siebie rzędy, a na przepustki jeżdżą do miasta wyznaczonego aktualnie dla "białych" lub "czarnych". Podczas lektury powieści Levy widać wyraźnie absurdalność sytuacji związanej z kolonializmem. Anglicy, dumni z potęgi Imperium Brytyjskiego, są zaszokowani, kiedy reprezentanci podbitych przez nich kolonii, uważający się również za Brytyjczyków, przyjeżdżają  do Kraju Macierzystego w nadziei na lepsze jutro. W dodatku często okazują się kompletnymi ignorantami i nie mają zupełnie pojęcia o kulturze, a nawet umiejscowieniu części Wielkiej Brytanii. Nie oznacza to jednak, że rzeczywistość przedstawiona w utworze jest płaska, czaro-biała. Nie wszyscy Anglicy odnoszą się nieżyczliwie do "kolorowych" przybyszów zza oceanu, a główni bohaterowie nie są wcale jednowymiarowi. Na przykład Hortense nie wzbudziła we mnie wielu ciepłych uczuć. Jest snobką, zadzierającą nosa z powodu wykształcenia, bezlitośnie odebrała też szansę na spełnienie marzenia swej przyjaciółce. Bernard z kolei, raczej przedstawiony w negatywnym świetle, potrafi czasem wzbudzić litość i chęć zrozumienia. Powieść Levy czyta się bardzo swobodnie, jedyną jej słabością jest dla mnie niestety niemożność ukazania w tłumaczeniu wszystkich niuansów językowych, wynikających ze zderzenia języka Anglików i Jamajczyków. Wydaje mi się, że w oryginale powinno wypaść to o wiele ciekawiej, niestety nie władam językiem angielskim na tyle swobodnie, by się o tym przekonać.

Ocena: 4,5/6

Andrea Levy, Wysepka, przeł. Izabela Matuszewska, Albatros, Warszawa 2006

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci