Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Wiktoriański detektyw na tropie zbrodni

moni1977

podejrzenia pana whichera

Lubię kryminały. Lubię pięknie wydane książki. Lubię książki, które wychodzą poza ramy gatunku. Z tych trzech powodów, a także z kilku innych, bardzo mi się podoba utwór Kate Summerscale Podejrzenia pana Whichera. Morderstwo w domu na Road Hill, inaugurujący serię  Zbrodnie prawdziwe Wydawnictwa W.A.B. Książka przynależy do gatunku "crime nonfiction", reprezentuje literaturę faktu, ale czyta się ją z zapartym tchem i wypiekami na policzkach.

Przedstawiona historia potwornej zbrodni w domu państwa Kentów na Road Hill wydarzyła się naprawdę 30 czerwca 1860 roku i wstrząsnęła wiktoriańską Anglią. Dziwny zbieg okoliczności - podobna zbrodnia pojawia się na początku Głowy Minotaura Krajewskiego i o ile się nie mylę jest przedmiotem śledztwa Popielskiego w Eryniach tegoż autora. Kate Summerscale, przedstawiając historię morderstwa, toczące się śledztwo, które w pewnym momencie przejmuje tytułowy Jack Whicher - inspektor z Londynu, a następnie sprawy sądowe i późniejsze losy bohaterów, wykonała niesamowitą pracę. Wszystkie opisy, wypowiedziane kwestie, przytoczone fakty mają swoje pokrycie w dokumentacji. I tutaj pojawia się mój jedyny zarzut wobec książki - a raczej jej wydania. Liczne przypisy, zawierające cenne infomacje o źródłach, a umieszczone na końcu książki, nie mają żadnej numeracji. Oznacza to właściwie, że pomija się ich treść. Poza tym jednym zarzutem mogę pisać już tylko o zaletach.

Wątek kryminalny trzyma w napięciu, opowiedziany jest w sposób przejrzysty, arcyciekawy. Miałam chętkę na zajrzenie kilka stron dalej, by przekonać się, w którym kierunku potoczy się akcja, kto okaże się zbrodniarzem. A jest to dopiero pierwsza warstwa książki. Bo tak naprawdę historyczny reportaż Pani Summerscale dał jej doskonałą okazję do przedstawienia wnikiwego studium obyczajowości wiktoriańskiej, historii narodzin sztuki detektywistycznej, a co za tym idzie także początków i rozwoju powieści detektywistycznej. I to są kolejne warstwy książki. Pięknie widać to połączenie w następującej opinii:

Być może Whichera potępiano dlatego, że robił to, na co rzesze czytelników pozwalały sobie tylko w wyobraźni: podglądał, zaglądał i badał grzechy i cierpienia innych. Ludzie epoki wiktoriańskiej widzieli w postaci detektywa obraz samych siebie i odrzucali go w odruchu zbiorowego obrzydzenia na widok cech, których sami w sobie nie akceptowali.(s. 224)

Styl utworu przechodzi momentami od reportażu do eseju. Liczne cytaty z powieści kryminalnych połowy XIX wieku, przywołane postaci i utwory Dickensa czy Poego, opinie ówczesnych badaczy, świadków wydarzeń dobrane przez pisarkę w sposób mistrzowski budują autorską, bogatą narrację książki. Znajdziemy w niej takie smaczki jak opis tajnej wizyty Whichera w 1862 r. w Warszawie na prośbę władz rosyjskich, gdzie doradzał jak powołać do życia służbę detektywistyczną w policji. Rok później ta policja tłumiła powstanie styczniowe i misja detektywa w Izbie Gmin zaczęła budzić wątpliwości natury moralnej (s. 282-283). I wiele innch. Dodatkową przyjemność sprawia też piękne wydanie tej pozycji. Sztywna okładka z obwolutą - połączenie szarości, czerni i czerwieni. Wkładki z ilustracjami, na których pojawiają się zdjęcia bohaterów opowieści, miejsca zbrodni, ilustracje z książek jednego z uczestników wydarzeń. Przypisy, bibliografia, indeks świadczące o wiarygodności przedstawionych wydarzeń, a także ogromie pracy poszukiwawczej wykonanej przez autorkę. Polecam miłośnikom kryminałów, polecam miłośnikom literatury faktu, a także miłośnikom historii.

Ocena: 5,5/6

Kate Summerscale, Podejrzenia pana Whichera. Morderstwo w domu na Road Hill, przeł. Maria Jaszczurowska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • kasia.eire

    ale numer, mamy ten sam szablon, jestes pierwszą osobą, którą znalazłam tez z tablica korkową. Jak to się stało, że ja wcześniej cię nie czytalam? No nic, teraz sobie ciebie dodam i będę śledzić, zupełnie jak w tych historiach detektywistycznych, hehe

  • moni1977

    Nie zrobiłam tego specjalnie, początkowo miałam inny, ale wydał mi się za mdły, a ten z tablicą chwycił mnie za serce, bo do roku taką tablicę chce sobie nad biurkiem powiesić i jakoś mi się nie udaje. To mam wirtualną.

  • kasia.eire

    moni - szablon jest dla wszystkich dostępny, ale widocznie tylko my dwie zapałałyśmy do niego miłoscią. Fajny jest, też mnie ten korek za serce chwycił

  • Gość: [mary] *.rev.inds.pl

    ech jak ja choruję na tą książke ale cena mnie poraża..

  • moni1977

    mary, cena jest związana z wydaniem - wklejki z ilustracjami, twarda oprawa z obwolutą, ładny papier - wszystko to niestety powoduje dziurę w niejednym budżecie.

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci