Blog > Komentarze do wpisu
Dziesięć razy Fandorin ("Nefrytowy różaniec" Borisa Akunina)

Nefrytowy różaniec

Ostatnimi czasy obijam się jeśli chodzi o pisanie recenzji. Czytanie idzie mi trochę lepiej, choć niewiele, czego nieustannie żałuję, ale z pisaniem jest źle. Od początku roku zdążyłam przeczytać naprawdę sporo ciekawych pozycji, niektórych wręcz rewelacyjnych, a nie podzieliłam się wrażeniami o nich, nie uporządkowałam też własnych myśli na ich temat - czemu głównie przecież mają służyć wpisy blogowe. Narzucanie sobie dyscypliny niestety nie jest w moim przypadku skuteczne, więc jedyne co mi pozostaje, to przeprosić za mniejszą ilość tekstów tych, którzy tu od czasu do czasu zaglądają i po prostu pisać wtedy, gdy nadejdzie ochota. Nic na siłę.

Jedną z ostatnio przeczytanych przeze mnie pozycji jest zbiór dziesięciu opowiadań o Eraście Fandorinie (siedmiu krótszych i trzech dłuższych), bohaterze cyklu Borisa Akunina, który swego czasu wydał Świat Książki, a ostatnio wznawia, choć według mnie w zdecydowanie  gorszej szacie graficznej. Na szczęście opisywany zbiorek pod względem oprawy jest bardzo udany - zawiera liczne ilustracje autorstwa Igora Sakurova, które doskonale uzupełniają klimat przedstawionych perypetii jednego z moich ulubionych detektywów.

Nie wiem jak opowiadania mogą odebrać ci, którzy o Eraście Fandorinie - mistrzu dedukcji i sztuk walki, elegancie i dżentelmenie oraz o jego słudze Masie nigdy nie słyszeli, gdyż osobiście mam za sobą wszystkie tomy przygód rosyjskiego detektywa, a także jego potomka, które ukazały się w Polsce. Mam nadzieję, że czyta się je równie przyjemnie, choć obawiam się, że mogą umknąć pewne szczegóły i kontekst.

W każdym razie ponowne spotkanie z Fandorinem uważam za udane. Jest  to lekka, rozrywkowa literatura, która nie wymaga od czytelnika nadmiernego skupienia, ale też nie rozczarowuje. Autor doskonale potrafi bawić się konwencjami, co czynił zresztą po mistrzowsku również w powieściach. Dla wielbicieli Fandorina oczywiście kilka smaczków - między innymi tytułowe opowiadanie, wyjaśniające skąd wziął się słynny nefrytowy różaniec. Polecam także Herbatkę w Bristolu z niezwykłą postacią panny Palmer oraz wszystkie dłuższe opowiadania, każde rozgrywające się w innym miejscu i utrzymane w innym nastroju. Mamy w nich i Dziki Zachód i wspaniale oddaną, klimatyczną północ Rosji, by zakończyć dowcipnym spotkaniem Fandorina, Sherlocka Holmesa i Arsena Lupin w noc sylwestrową.

Zawsze z przyjemnością sięgam po pozycje autorstwa Akunina, gdyż jest on gwarantem dobrze napisanej powieści rozrywkowej. Jedynie jego zabawa gatunkami nie przypadła mi za bardzo do gustu, gdyż próby stworzenia stereotypowej powieści w określonej konwencji uważam za nieco wysilone. Za to każdemu z czystym sercem mogę polecić cykl przygód Fandorina czy siostry Pelagii, gdyż czyta się je nadzwyczaj przyjemnie.

Ocena: 4/6

Boris Akunin, Nefrytowy różaniec, przeł. Ewa Rojewska-Olejarczuk, Świat Książki, Warszawa 2009, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 656

niedziela, 08 maja 2011, urshana

Spis moli Siecik.pl -stylowy portal kulturalny Co czytać?