Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Popkulturowa Apokalipsa ("Kłamca 3. Ochłap sztandaru" Jakuba Ćwieka)

urshana

Kłamca 3

Biorąc wczoraj do ręki ostatni wydany tom przygód Lokiego autorstwa Jakuba Ćwieka, by wreszcie nadrobić zaległości w śledzeniu losów bohatera, kierowałam się chyba jakimś przeczuciem. Gdyż dokładnie wczoraj na oficjalnej stronie autora ukazał się pierwszy fragment długo oczekiwanej kontynuacji, w powstanie której fani Kłamcy przestali chyba wierzyć. Znalazłam go dziś, gdy zaczęłam przeglądać strony w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji i usłyszałam złośliwy chichot zza ramienia. To trochę poprawiło mój humor, bo nienawidzę cykli nieukończonych (ach ten Martin z jego Pieśnią Lodu i Ognia), a także książek, których akcja urywa się w połowie. Jest więc szansa, że czegoś na temat nordyckiego boga jeszcze się dowiemy, a tymczasem garść refleksji na temat Ochłapu sztandaru.

Niestety muszę się zgodzić z zasłyszanymi na temat tej części opiniami, nie jest ona najlepsza. Po pierwsze, mamy doczynienia właściwie z połową książki, akcja się rozkręca, a jest co śledzić, gdyż Lucyfer "Gwiazda Zaranna" rozpoczyna Apokalipsę, by urwać się przed ostatecznym rozwiązaniem zarówno losów Lokiego, jak i świata. W przypadku tomu trzeciego mamy też inną konwencję niż w dwóch poprzednich zbiorkach, tym razem nie dostajemy opowiadań, ale powieść składającą się z dwóch części. Drugim zarzutem jest jak dla mnie za duża "fajerwerkowatość" przy braku istotniejszych wydarzeń. Da się książkę zamknąć w jednym zdaniu - nastąpił koniec świata, a Loki szuka Antychrysta. Wszystko to zaś zanurzone jest w ogromnej ilości, jak to u Ćwieka, cytatów, nawiązań, sugestii do świata literatury, filmu, komiksu. Odniosłam wrażenie, że czytany utwór jest zbiorem popisów intertekstualnych bez pomysłu na samą powieść. Mamy tu zombie, Teksańską masakrę piłą mechaniczną, Potwory i spółkę, Wolverina, Amber i mnóstwo innych elementów popkultury, a także sztuki wysokiej - oczywiście Biblia, ale też Szekspir (w podobnym tonie jak u duetu Brzezińska, Wiśniewski w pierwszym tomie Wielkiej wojny). Wszystko to wymieszane tworzy dziwną mieszankę pod tytułem - koniec świata w oczach zafascynowanego kulturą masową autora. Wśród wielu pomysłów jeden mi się spodobał - Jeźdźcy Apokalipsy, choć nie pojawiają się oni osobiście, to wyjaśnienie ich pochodzenia jest ciekawe.

Podejrzewam, że fani Lokiego tę pozycję już znają, a dla poszukujących ciekawych lektur nie jest ona obowiązkowa. Być może wrażenie o jej słabości zatrze tom kolejny, jeszcze nic straconego. Mam nadzieję, że Ćwiekowi nie zabraknie weny, a także czasu, by popracować nad dalszymi losami "anielskiego cyngla", bo ja go lubię i szkoda mi tego, że w Ochłapie sztandaru jest go tak niewiele. Będę więc szukać informacji w sieci, a w oczekiwaniu na Lokiego może skuszę się na jakiś inny utwór autora - Ofensywa szulerów mogłaby być niezłą rozrywką.

Ocena: 3/6

Jakub Ćwiek, Kłamca 3. Ochłap sztandaru, wydanie drugie, Fabryka Słów, Lublin 2010, okładka miękka, stron  272

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci