|
Blog > Komentarze do wpisu
Nastia Kamieńska w akcji ("Kolacja z zabójcą" Aleksandry Marininy)
Staram się wykorzystywać różnorakie promocje książkowe, bo wiadomo, że dla każdego nałogowca jest to szansa na powiększenie zbiorów przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Dlatego też od kilku lat, jeśli mam taką okazję, kupuję wybrane kryminały WAB-u wydawane we wspólnej akcji wraz z Polityką - "Lato z kryminałem". W ten sposób na mojej półce zagościło kilka powieści Mankella, a także jednej z popularniejszych na naszym rynku autorek rosyjskich - Aleksandry Marininy. Jeśli ktoś czytuje kryminały, to raczej nie muszę mu tłumaczyć kim jest Nastia Kamieńska, główna bohaterka cyklu Marininy. Osobiście trudno mi odtworzyć proces kształtowania się tej postaci, bo w Polsce jej przygody nie zostały wydane chronologicznie i ja również zapoznawałam się z nimi w niewłaściwej kolejności, co prowadzi do pewnego zagubienia. Ostatnio przeczytana przeze mnie Kolacja z zabójcą jest bowiem pierwszą z cyklu opowieści o niezwykle inteligentnej pani major, która dopiero zdobywa szlify, uczestnicząc po raz pierwszy w akcji, a nie jak dotychczas, pomagając kolegom analizami zza biurka. Zresztą w porównaniu z rynkiem rosyjskim, gdzie ukazało się 26 powieści o Kamieńskiej otrzymaliśmy od wydawcy niewielką porcję utworów. Intryga kryminalna, która skupia się na wyjaśnieniu śmierci Iriny Fiłatowej, cenionej kryminolog nie jest w powieści bardzo skomplikowana, niestety też pewne zabiegi pisarki są bardzo łatwe do przejrzenia. Nie oznacza to wcale, że utwór czyta się źle, nie należy on jednak do perełek swego gatunku. Co jest w nim ciekawe, to dość szczegółowe zaprezentowanie szefa Kamieńskiej, zwanego przez podwładnych czule "Pączkiem". A także wyjaśnienie dlaczego Anastazja potrafi zmienić się z szarej myszki w oszałamiającą piękność. Jej własny ojczym, do którego jest bardzo przywiązana, tak tłumaczył to zjawisko piętnastoletniej wówczas pasierbicy:
Kolację z zabójcą czyta się dość przyjemnie, ale bardzo szybko zapomina o czy właściwie była, można więc uznać, że to dobre czytadło na letnie miesiące. Nie zmienia to faktu, że jeśli będę miała okazję, to doczytam też inne części o Kamieńskiej, a w zostało mi ich niewiele, bo to odprężająca rozrywka. Choć atmosfera w nich jest dość ponura i przygnębiająca, to śledzenie poczynań major Kamieńskiej daje mi sporą dawkę satysfakcji. A jeśli ktoś nie zna wcale utworów Marininy, to niech się zastanowi nad czytaniem ich w odpowiedniej kolejności, dzięki temu postać głównej bohaterki będzie się rozwijać, a jej portret pogłębiać. Ocena: 4/6 Aleksandra Marinina, Kolacja z zabójcą, przeł. Margarita Bartosik, Wydawnictwo WAB, wydanie II, Warszawa 2010, okładka miękka, stron 272 środa, 10 sierpnia 2011, urshana
Komentarze
kasia.eire
2011/08/13 22:03:36
Uwielbiam Marininę, a jeśli idzie o pamięć treści, to ja rzadko kiedy pamiętam kryminały.
2011/08/14 10:06:17
kasiu.eire - ja też ją bardzo lubię, a co do zapamiętywania fabuły, to fakt, bardzo niewiele jest takich, które zostają na dłużej. Kiedyś miałam ten problem z Agatą Christie, zanim zaczęłam oceniać książki na Biblionetce, że nie wiedziałam, którą jej powieść już czytałam, a której nie. I jak przynosiłam z biblioteki do domu, to się okazywało, że gdzieś już to czytałam.
|
|