|
Blog > Komentarze do wpisu
Droga na szczyt ("W komnatach Wolf Hall" Hilary Mantel)
Znów niestety skrótowo, a w dodatku głosem odosobnionym, o powieści, którą przeczytałam jakiś czas temu, ale oczywiście nie miałam czasu i siły jej przedstawić. Zdobywczyni Bookera w 2009 roku i kilku innych nagród, w Polsce raczej spotkała się z chłodnym przyjęciem. Ja również dałam się od niej odstraszyć i nie zakupiłam jej, co miałam pierwotnie w planach, ale przyniosłam z biblioteki. Mowa o powieści historycznej Hilary Mantel W komnatach Wolf Hall. Utwór rozgrywa się w czasach panowania Henryka VIII, dokładnie w latach 1500 - 1535, a jego głównym bohaterem jest Tomasz Cromwell. Jak dla mnie właśnie ta postać i sposób jej wykreowania stanowi o największej sile powieści. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale gdy już przyzwyczaiłam się do dziwnego sposobu prowadzenia narracji w czasie teraźniejszym, w trzeciej osobie, mimo wyraźnej perspektywy postaci, najczęściej właśnie Cromwella, to nie mogłam się od opowiadanej historii wprost oderwać. Bogactwo szczegółów w odmalowywaniu epoki, wnikliwa analiza wydarzeń, szerokie tło historyczne, a na pierwszym planie - opowieść o wielkiej karierze człowieka z nizin społecznych, przedstawiona w sposób naprawdę znakomity. Lubię kiedy powieści historyczne zaintrygują mnie przedstawionymi faktami, zmuszą do poszukiwań dodatkowych informacji, poszerzania własnej wiedzy, a z drugiej strony oferują własną wizję prezentowanych czasów. I to wszystko znalazłam w W komnatach Wolf Hall. Zaczęłam szukać informacji o Tudorach, zwłaszcza Henryku VIII i jego otoczeniu, pomyślałam o serialu, który całkiem niedawno powstał i mógłby mi zobrazować pewne fakty historyczne. Podziwiałam sposób w jaki autorka wykreowała postać głównego bohatera, w ujęciu historycznym jego portret jest mało pochlebny, a pod piórem Mantel urasta do pozycji genialnego polityka, przedsiębiorcy, humanisty, człowieka nowych czasów. Oczyma Cromwella obserwujemy też innych bohaterów, a z małych fragmentów, rozmów, obserwacji wyłaniają się niezwykle ciekawe postaci na przykład Morusa czy Anny Boleyn. Powieść nie przedstawia nam całej historii Cromwella, kończy się w momencie jego największego triumfu, co potwierdza założenie, że jest ona swoistą rehabilitacją tej arcyciekawej postaci, która wyprzedzała wręcz swoje czasy. Bardzo mi się spodobały refleksje głównego bohatera na temat mechanizmów rządzenia światem:
Niezwykły, pełen energii, o doskonałej pamięci, wierny swoim ideałom Cromwell po prostu uwodzi i fascynuje. Jeśli autorka zdecyduje się na prezentację jego dalszych losów, będzie miała niezwykle trudne zadanie, bo chyba trudno tę postać jeszcze wzbogacić, a z drugiej strony, skoro możemy obserwować triumfalną drogę na szczyt bohatera, może jeszcze ciekawsze byłoby studium jego upadku. Miałam się streszczać, a wyszło mi dość obszernie, ale o Cromwellu sportretowanym przez Mantel mogłabym naprawdę pisać długo, bo mnie ta postać uwiodła. I właśnie na tym polega niezwykłość literatury, że potrafi być w bardzo różny sposób odbierana, dla części czytelników W komnatach Wolf Hall okazało się nudnawą powieścią o udziwnionej narracji, dla mnie niesamowitym portretem arcyciekawej postaci, na tle wydarzeń z przełomowej dla Anglii epoki. Jedyne, co mi się w utworze wydało nietrafione to tytuł, gdyż tak naprawdę Wolf Hall i jego mieszkańcy - Seymourowie w życiu głównego bohatera dopiero mają do odegrania ważną rolę, akcja się nie rozgrywa w ich siedzibie, a jeśli mielibyśmy odczytywać tytuł metaforycznie, to jego polskie tłumaczenie zupełnie na to nie pozwala. Ocena: 5/6 Hilary Mantel, W komnatach Wolf Hall, przeł. Urszula Gardner, Sonia Draga, Katowice 2010, okładka twarda z obwolutą, stron 656 środa, 14 września 2011, urshana
Komentarze
lilybeth
2011/09/14 19:46:25
Bardzo mnie cieszy Twoja opinia, bo Mantel mam na półce, a te nie najlepsze recenzje trochę mnie zniechęciły i książka naczekała by się jeszcze długo na moje zainteresowanie. Serial o Tudorach jest świetny, ale nie traktuj go jako źródła wiedzy, bo fakty i postaci historyczne potraktowano tam bardzo swobodnie.
2011/09/14 19:49:32
lilybeth - jestem bardzo ciekawa, czy spodoba Ci się prezentowana przez Mantel wizja, a jeśli chodzi o serial, to zdaję sobie oczywiście sprawę, że to fikcja umieszczona w pewnych realiach i zapewne niewierna bardzo, ale chodziło mi o pewien klimat, a także wystrój epoki.
2011/09/14 22:19:51
Szczerze mówiąc, bardzo dziwiły mnie średnio pochlebne recenzje tej powieści w Polsce. Ja byłam nią po prostu zachwycona. Mam zresztą do tej powieści stosunek sentymentalny, bo dotyczył jej jeden z pierwszych wpisów na naszym blogu, kiedy powieść jeszcze nie była wydana w Polsce.
Sposób narracji mnie urzekł. I ta wizja dworu, gdzie nikt nie może być pewny ani dnia ani godziny, gdzie trzeba być wytrawnym graczem by przetrwać, gdzie wszyscy wydają się być pionkami w rękach króla, który tak często kieruje się impulsem. Dla mnie wizja Mantel jest prawdziwsza niż ta z Tudorów, choć serial również bardzo mi się podoba. Mantel planuje kontynuację tej powieści, ale nic mi nie wiadomo na temat tego, kiedy można się jej spodziewać. 2011/09/14 22:29:01
A co do tytułu jeszcze, to mi wydał się bardzo trafiony. Dwór Henryka jawił mi się właśnie jako takie wilcze gniazdo, gdzie tylko najsilniejsi mają szansę przetrwać, do momentu gdy nie pojawi się ktoś jeszcze silniejszy. Fakt, że Wolf Hall to siedziba Seymour'ów nadaje całości bardzo ironicznego charakteru. Cromwell jest na szczycie, ale wiemy, że spadnie. Jak wszyscy przed nim i po nim.
2011/09/15 00:03:55
grendello - bardzo mnie Twój wpis ucieszył, bo okazuje się, że nie jestem tak odosobniona w swojej opinii jak mi się wydawało. A co do tytułu, to jest on trafny w momencie, gdy odczytuje się go właśnie metaforycznie i wtedy to wilcze gniazdo jest jak najbardziej adekwatne, bo dwór królewski to prawdziwy zbiór drapieżników, a wśród nich porusza się genialnie właśnie Cromwell.
2011/09/15 14:09:59
Masz rację Urshano, tylko metaforycznie ma to sens i rzeczywiście ginie w polskim tłumaczeniu, tak jak piszesz. Dla Anglików, znających własną historię, ten tytuł ma głębszy sens, u nas się gubi. Zastanawiałam się wczoraj, jak ja bym to przetłumaczyła, i nic sensownego nie przyszło mi do głowy :(
2011/09/15 15:54:05
grendello - wiadomo, że sztuka przekładu to zawsze będzie pewien wybór, tłumacz w mniejszym lub większym stopniu nadaje tekstowi także swój osobisty charakter. W przypadku tego tytułu - wprawdzie nie da się go oddać w pełni, ale można było zostawić po prostu samą nazwę miejsca "Wolf Hall", a być może dałoby to czytelnikom w Polsce do myślenia i niektórzy by sami odkryli znaczenie metaforyczne, albo spróbować przetłumaczyć tę nazwę (wydaje mi się to opcją gorszą). Dodanie zwrotu "w komnatach" zupełnie zaburza sens, gdyż obwieszcza nam po prostu, że akcja rozgrywa się dokładnie w komnatach siedziby Seymourów, co jak wiesz się nie zdarza.
2011/09/15 23:33:34
Myślę, że masz rację i zostawienie po prostu oryginału byłoby najlepszą opcją. W ogóle bardzo jestem ciekawa tłumaczenia tej powieści i czekam aż ktoś ze znajomych ją kupi po polsku. Na mnie ten czas teraźniejszy w narracji sprawiał wrażenie olbrzymiego dynamizmu, jakby historia "stawała się" w trakcie czytania, a jednocześnie podkreślał ten chaos na dworze, niepewność dnia ani godziny. Ciekawa jestem, czy wywarłoby to na mnie podobne wrażenie po polsku.
Gość: kometa088, 79.162.196.2*
2011/09/17 00:15:37
Zapraszam do udziału w konkursie: zaczytanieblog.blogspot.com/2011/09/konkurs-22011.html
|
|