Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Autora portret własny (Marek Bieńczyk "Książka twarzy")

urshana

Kiedy dziś do południa zabrałam się za wyrabianie drożdżowego ciasta z rabarbarem i kruszonką (moje pierwsze w życiu) zastanawiałam się jak daleką drogę przeszłam od czasu dzieciństwa, przez okres studiów do teraz. Jak bardzo zmieniły się moje zainteresowania (na szczęście nie dotyczą wyłącznie ciast), priorytety, poglądy. Co nadal jest dla mnie istotne, a co przestało odgrywać tak wielkie znaczenie. Nie ukrywam, że pewne pasje niestety nie znajdują w tej chwili podatnego gruntu, teatr i kino, którym poświęcałam wiele czasu, zeszły bardzo na margines. Niezmiennie pozostaje na pierwszym miejscu literatura i tutaj wydaje mi się nic się raczej nie zmieni. Zdecydowanie ważniejsze są obecnie potrzeby mojej małej rodziny niż intelektualne podniety, ale taka kolej rzeczy i nie żałuję czasu poświęconego na wymyślanie deseru czy układanie klocków. Czekam też aż moja mała córeczka zacznie sama chodzić, bo ambitnie mam zamiar ją zabrać w góry, które sama poznałam późno, ale zakochałam się w nich bez pamięci. Skąd u mnie takie rozważania? Sprowokował je Marek Bieńczyk i jego nagrodzona Nike Książka twarzy. Stanowi ona bowiem bardzo osobisty przegląd pasji, fascynacji, zajęć autora, które układają się w ciekawą, czasem bardzo zaskakującą mozaikę.

Bardzo podobały mi się w tym jakże różnorodnym zbiorze teksty, które dotyczyły uprawianych sportów, postaci związanych z piłką nożną czy tenisem, natomiast dość obojętnie podeszłam do tych, które były intelektualnie bardzo głębokie - jak rozważania o tekstach Barthes'a, fotografii czy malarstwie (te ostatnie może też dlatego, że mimo odkrytych na końcu mojego e-booka reprodukcji, nie potrafiłam się wczuć w tak szczegółowo zaprezentowane dzieła). Kiedy jednak przeglądam sobie spis treści, to wraca do mnie o wiele więcej tekstów. Cudowne pisanie Bieńczyka o Chandlerze, Bogarcie, młodzieńczej fascynacji Winnetou (sama przechodziłam w dzieciństwie okres zauroczenia prozą Karola Maya, a także innymi pozycjami westernowymi), powracające motywy melancholii, interesujące rozważania o romantycznych problemach paszportowych, Nicei Krasińskiego czy perypetiach z klasycznym dziś tłumaczeniem Niebezpiecznych związków autorstwa Boya-Żeleńskiego (to pozycja także mi bliska, bo zajmowałam się nią trochę na studiach). Nagle się okazuje, że mogłabym tak wymieniać jeszcze długo - bo nie można nie wspomnieć na przykład o doskonałych tekstach z działu Sensualica, dotyczących zapachu perfum i wina, jak wiadomo jednej z bardziej znanych pasji autora.

Im dłużej przeglądam eseje Bieńczyka, tym bardziej rośnie moja ocena zbioru i pewność, że muszę do niego wrócić. Nie będę teraz potrzebowała lektury ciągłej, mogę poskakać tu i ówdzie, przeczytać fragment i dać się znów uwieść eleganckiej frazie, niespiesznemu pisaniu, pojawiającym się metaforom. Język, który momentami wydawał mi się za trudny w pierwszym odbiorze okazuje się bowiem naprawdę piękny. I to nie jest wina autora tylko moja, że za dużo czasu poświęcam na teksty proste, przyswajane bez wysiłku. Książka twarzy przewrotnie inspirowana w tytule znanym portalem społecznościowym nie jest bowiem wypełniona miałką treścią, pisanymi w pośpiechu hasłami, ale zbiorem naprawdę przebogatym, bardzo inspirującym. A sam autor udowadnia, że w ciekawy sposób można pisać tak naprawdę o wszystkim. Wniosek dla mnie - mniej literatury rozrywkowej, więcej tekstów mądrych, wymagających ode mnie jako od czytelnika zaangażowania umysłu. A może i Fragmenty posłowia miłosnego staną się przyjemniejsze w odbiorze, choć by w pełni docenić ten esej, musiałabym wziąć do ręki papierowe wydanie książki, bo mój e-book z niewiadomych przyczyn poobcinał część tekstu umieszczonego w tabelach i nie pomogły kombinacje z rozmiarem czcionki. Zbiór esejów polecam wszystkim - między innym miłośnikom piłki nożnej, Flauberta, spływów kajakowych i postaci Marlowa. Ja znalazłam w nim kilka nowych tropów do zbadania, ale to trochę później, jak spróbuję, czy mój pierwszy placek drożdżowy w życiu smakuje tak dobrze jak pachnie, bo zapach w kuchni unosi się nieziemski.

Ocena: 5,5/6

Marek Bieńczyk, Książka twarzy, Świat Książki, Warszawa 2011, stron 443, e-book

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci