Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Nostalgicznie o amerykańskiej prowincji (Martha Grimes, cykl z Emmą Graham)

urshana

Kryminał to gatunek, po który sięgam chętnie i dość często. Ciekawią mnie mniej lub bardziej znane nazwiska obecne na naszym rynku wydawniczym i ciągle wydłuża się lista autorów i ich powieści w kolejce do koniecznego zapoznania się. Na takiej liście znajdowała się też Martha Grimes, amerykańska autorka cyklu o inspektorze Scotland Yardu Richardzie Jurym oraz cyklu o Emmie Graham, rezolutnej młodej damie, która próbuje rozwikłać tajemnice przeszłości.

Znajomość z autorką rozpoczęłam właśnie od tego ostatniego cyklu, składającego się z trzech powieści - Hotel Paradise, Stacja Cold Flat Junction oraz Hotel Belle Rouen. Są one ze sobą dość mocno powiązane i właściwie nie spełniają standardów typowych kryminałów. Owszem, główna bohaterka prowadzi swego rodzaju śledztwo, w pierwszej i drugiej powieści dość wyraźnie zaznaczone, a dotyczące głownie wydarzeń sprzed czterdziestu lat, ale tak naprawdę we wszystkich trzech utworach więcej jest materii obyczajowej niż kryminalnej. I albo się zaakceptuje takie niestandardowe podejście do gatunku i da się uwieść narracji dwunastoletniej Emmy, bo to z jej punktu widzenia poznajemy całą historię, albo nie. Ja zaakceptowałam. Miłośnikom bardziej przewidywalnych fabuł, spełniających normy gatunku polecam drugi cykl autorki, będą mieli zbrodnię, detektywa i wyjaśnienie zagadki zamknięte w zgrabną całość jednego tomu.

Wracając do Emmy Graham i otaczającego ją świata, bo on jest bardzo istotny, to zapewne inspiracją dla cyklu było własne dzieciństwo autorki, spędzone w podobnym do wykreowanego w utworach hotelu na amerykańskiej prowincji. Stąd wyraźne uczucie nostalgii dla rzeczywistości, która nieuchronnie odchodzi w przeszłość, z wielką pieczołowitością wykreowane opisy przedmiotów, potraw, miejsc a przede wszystkim ludzi, co ciekawe głównie starych, z otoczenia bohaterki. I to są powody, dla których warto spotkać się z Emmą i spróbować wraz z nią rozwikłać tajemnice rodziny Devereaux.

Podupadające hotele, małe miasteczka na dalekiej prowincji, gdzie życie toczy się niespiesznie i wszyscy doskonale się znają, zostały ukazane z ogromną czułością, choć Emmie nie brakuje też złośliwości. Ta kierowana jest jednak głównie przeciwko wspólniczce matki, współwłaścicielce hotelu oraz jej córce, które zostały zaprezentowane jak macocha i zła siostra w Kopciuszku. Panna Graham otacza się jednak dość sporą grupą dorosłych, którzy są jej niewątpliwymi przyjaciółmi - szeryf Sam, kelnerka Moud, panny Flyte i Flager, właścicielki małych sklepików, bracia Ubub i Ulub oraz pan Root, czyli trójka starszych panów z ławeczki, wszyscy oni traktują Emmę jak osóbkę niezwykłą i starają się jej pomóc w śledztwie lub ochronić przed niebezpieczeństwem (casus szeryfa). Ciekawa jest też postać ciotecznej babki Aurory Paradise, wielkiej damy i niezwykle chimerycznej osoby, która daje się namówić Emmie na wspomnienia z przeszłości, będące cennymi wskazówkami w śledztwie, tylko jeśli dostanie świetnie przygotowanego drinka. A ciekawie zarysowanych w powieści postaci jest więcej.

Ważna uwaga, kiedy czyta się cykl Grimes lepiej nie być głodnym, ponieważ opisy potraw przygotowywanych przez matkę głównej bohaterki są niezwykle sugestywne. Emma uwielbia jeść i potrafi docenić mistrzowską rękę własnej matki, a czytelnikowi na pewno ślinka pocieknie na samą myśl o cudach hotelowej kuchni.

Historia Emmy i próby rozwikłania przez nią tajemniczych wydarzeń spodobała mi się, choć wielu odbiorców może się poczuć zdezorientowanych brakiem tradycyjnej formuły kryminalnej. Ja sięgnęłam po pierwszy tom z przeświadczeniem, że otrzymam trzymający w napięciu kryminał, a dostałam uroczą powieść obyczajową o amerykańskiej prowincji, widzianą oczyma dorastającej dziewczyny. Po kolejne tomy sięgałam już z innym nastawieniem, właściwie od razu, bo odpowiadał mi klimat powieści, a kulinarne opisy zainspirowały mnie do własnych eksperymentów. Czuję lekki niedosyt z powodu zakończenia, ale kiedy wspominam spotkanie z Emmą Graham, to potrafię w zadziwiająco szczegółowy sposób przywołać wiele elementów z jej świata, choć skończyłam czytać cykl dość dawno. Oznacza to jednak, że Martha Grimes potrafi zaczarować swoich odbiorców i wykreować naprawdę niebanalne postaci.

Ocena: Hotel Paradise (4,5/6), Stacja Cold Flat Junction (5/6), Hotel Belle Rouen (4/6)

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • grendella

    Od dawna mam ochotę poczytać kryminały Grimes, myślę, że naprawdę może mi się spodobać nostalgiczny klimat upadających hoteli i małych miasteczek. I na dodatek uwielbiam sugestywne opisy potraw! Nikt o nich dotąd nie wspominał, przesuwam cykl w górę listy :)

  • urshana

    Dla Emmy to jej matka jest mistrzynią w gotowaniu i pieczeniu, ale potrafi się też zajadać chili podawanym w miejscowym barze. I dzięki jej inspiracji robiłam swoje pierwsze chili con carne. A w książkach równie ważne jak rozwiązywanie zagadki jest wypicie kakao z piankami w kuchni u zaprzyjaźnionych staruszek, smak placka anielskiego i oczywiście kolorowe drinki Aurory. I ciasteczka pieczone przez pewnego przemiłego doktora, hmm... rozmarzyłam się.

  • grendella

    No nie, książki właśnie przesunęły się jeszcze wyżej :)

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci