Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

W poszukiwaniu sensu ("Sąd w Canudos" Sándor Márai)

urshana

Sándor Márai to jedno z głośniejszych nazwisk literatury węgierskiej, choć muszę przyznać, że  nie jest ona w Polsce w dzisiejszych czasach szczególnie popularna czy obecna. Zapewne badacze  kultury Węgier czy studenci hungarystyki wymieniliby z miejsca kilka nazwisk więcej, ja właściwie czytałam jeszcze laureata Nagrody Nobla Imre Kertésza i słyszałam o Péterze Esterházym, po którego mam zamiar może kiedyś sięgnąć. Z samym Máraiem spotkałam się już przy lekturze Występu gościnnego w Bolzano i Żaru, a ostatnio skończyłam Sąd w Canudos, o którym słów kilka.

Jest to niewielka objętościowo pozycja, sto osiemdziesiąt stron, ale dość gęsta znaczeniowo. Dla Europejczyka trudniejsza w odbiorze, bo dotyczy wydarzeń z końca XIX w. w Brazylii, a historia tego kraju raczej nie jest powszechnie znana. Opowieść dotyczy likwidacji przez władze młodej republiki sekty religijnej zebranej pod wodzą niejakiego Doradcy. Nie śledzimy jednak walk, te się już wydarzyły i pochłonęły tysiące ludzkich istnień po obu stronach barykady. Akcja rozgrywa się ostatniego dnia oblężenia, kiedy pozostaje zakończyć definitywnie sprawę. Oddziały wojskowe przygotowują się do "oczyszczenia" miasta z ostatnich niedobitków, sam Doradca nie żyje, a dowódca czwartej ekspedycji wojskowej, marszałek Bittencourt organizuje konferencję prasową. Jednym z jej uczestników będzie Euclides da Cunha, dziennikarz, korespondent wojenny i autor opowieści o Canudos, który z kolei zainspirował Sándora Máraia do napisania Sądu w Canudos, a także Mario Vargasa Llosę do napisania Wojny końca świata.

Márai stworzył utwór bardzo kameralny, skupił się na kilku bohaterach, nie ma u niego wielkich scen batalistycznych i szaleństwa tłumu ogarniętego religijnym fanatyzmem. Narratorem uczynił skromnego człowieka, starego bibliotekarza, który po pięćdziesięciu latach postanawia zapisać relację z wydarzeń, których był bezpośrednim świadkiem. Jako młody żołnierz, uczestnik czwartej ekspedycji przeciwko Canudos został on wezwany do budynku, w którym odbywała się konferencja prasowa marszałka Carlosa de Bittencourta, by pełnić rolę skryby, gdyż potrafił pisać, a dzięki irlandzkiemu pochodzeniu znał też język angielski. Autor przez pryzmat naocznego świadka, dla którego Canudos stało się doświadczeniem granicznym, ze szczególnie istotnym ostatnim dniem kampanii, przekazuje nam świetnie portret marszałka, reprezentującego ład i porządek państwa, a zarazem jego bezwzględność i bezduszność, zaznacza w mistrzowski sposób obecność późniejszego kronikarza wydarzeń Euclidesa da Cunhy, a także w przejmujący sposób ukazuje bezimienną wyznawczynię Doradcy, która staje przed Bittencourtem, by przekazać wiadomość od swego przywódcy.

W powieści najistotniejsze są doskonale oddane portrety psychologiczne, a także zderzenie różnych postaw życiowych, a wszystko to oddane naprawdę pięknym językiem. Utwór mieni się od znaczeń, podejmuje niełatwą próbę odpowiedzi na pytanie czym tak naprawdę był fenomen Canudos, a także, co ważniejsze, w istotny sposób mówi o poszukiwaniu sensu własnego istnienia, rozważa tragiczny konflikt między prawami państwa a wiarą (nadal jak w Antygonie nierozstrzygalny). Ze względu na jedność miejsca, czasu i akcji, niewielką liczbę bohaterów i zderzenie dwóch sprzecznych racji bardzo przypomina w swojej konstrukcji grecką tragedię i jest równie przejmujący. Podejrzewam, że jednokrotne przeczytanie nie odkryło przede mną wielu znaczeń, ale wystarczyło, by zaintrygować, zmusić do poszukania informacji o wydarzeniach, które stały się inspiracją dla powieści. Na pewno chciałabym dla porównania poczytać też Llosę, a do pisarstwa Sándora Máraia na pewno wrócę, bo pióro ma doprawdy znakomite.

Ocena:5/6

Sándor Márai, Sąd w Canudos, przeł. Irena Makarewicz, Czytelnik, Warszawa 2013. okładka miękka, stron 180

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci