Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Wiktorianie w wydaniu steampunkowym (Mark Hodder przedstawia Burtona i Swinburne'a w Dziwnej sprawie Skaczącego Jacka)

urshana

Serwisy skupiające czytelników i internetowa fora, gdzie można spotkać ludzi czytających, to jednak świetna sprawa w polecaniu ciekawych książek. Oczywiście rewelacyjne są też blogi, ale jest ich tyle, że trudno całość ogarnąć i czasem człowiek przegapi jakiś interesująco się zapowiadający utwór. Ja w każdym razie przeoczyłam w czasie ich premiery dwa tomy cudownie napisanej trylogii steampunkowej  i dopiero wzmianka o mającym się ukazać trzecim tomie przykuła moją uwagę. A byłaby wielka szkoda, gdybym nie sięgnęła po powieści Marka Hoddera, bo są naprawdę godne uwagi.

Jego debiutem była Dziwna sprawa Skaczącego Jacka i to na pewno jest ten rodzaj debiutu, który stawia bardzo wysoko poprzeczkę. Wykreowany świat Londynu z 1861 roku, który z powodów zaprezentowanych w samym utworze, a o których nie będę wspominać, by nie psuć niespodzianki, wyglądem trochę odbiega od znanego nam mniej lub bardziej z relacji historycznych, mieni się wszystkimi odcieniami, jest barwny, ukazany z wieloma detalami, naprawdę fascynujący. Bohaterami powieści są prawie wyłącznie postaci historyczne, na końcu wdania znajdziemy notki biograficzne o wielu z nich, ale ich działania są oczywiście czystą fantazją autora. W czasie lektury wielokrotnie zaglądałam do podstawowego źródła informacji o dzisiejszym świecie, czyli Wikipedii, by skonfrontować prezentowane przez Hoddera postaci z ich działalnością w epoce wiktoriańskiej i mój podziw dla autora nieustannie wzrastał. Z jednej strony widoczna jest bowiem spora wiedza autora na temat epoki, a z drugiej strony niesamowite wrażenie robi zręczność z jaką wykorzystuje on fakty, wydarzenia i postaci autentyczne do zaprezentowania fantastycznej opowieści w klimacie rasowego steampunku. Sama opowieść o Skaczącym Jacku, którego próbuje złapać główny bohater, sir Richard Burton ze swoim przyjacielem poetą Algernonem Swinburnem jest świetnie nakreślona. Powieść czyta się z zapartym tchem, ma szybkie tempo,  skomplikowaną intrygę, a wszystko to umieszczone w zwariowanym świecie szalonych wynalazków i brudnej londyńskiej mgły. Po prostu nie można się oderwać.

Dodatkową zaletą utworu jest jego ciekawe i naprawdę estetyczne wydanie. Niby nie ma znaczenia okładka, a liczy się treść, ale kiedy mamy do czynienia ze świetną zawartością w nietuzinkowym opakowaniu, to radość jest podwójna. Oprawa książki to tak zwana okładka zintegrowana, wyglądająca jak twarda i dość sztywna, a jednocześnie elastyczna, a całość graficzna i tekstowa na przedniej i tylnej części jest stylizowana na powieści popularne z XIX w. Podobnie estetycznie prezentuje się środek, nadal utrzymany w stylistyce z epoki.

Jeśli ktoś podobnie jak ja przegapił debiut Marka Hoddera, a lubi klimaty steampunku, to jest to dla niego pozycja obowiązkowa, zresztą dla tych, którzy nie wiedzą czym jest rzeczony nurt fantastyki, a żywią sentyment dla XIX wieku i powieści awanturniczych w stylu Eugeniusza Sue również. Wartka akcja, zaskakujące wydarzenia, połączenie postaci i wydarzeń historycznych z czystą fantastyką, bohaterowie, którym kibicujemy od samego początku, gra z motywami kulturowymi, wszystko to sprawia, że powieść czyta się jednym tchem i bez zastanowienia sięga po kolejne tomy.

Ocena: 5,5/6

Mark Hodder, Dziwna sprawa Skaczącego Jacka, przeł. Krzysztof Sokołowski, Fabryka Słów, Lublin 2012, okładka zintegrowana, stron 528

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • grendella

    Oj, prawda, że gdyby nie serwisy, fora, i blogi wiele świetnych książek mogłoby nam umknąć. A ponieważ pogodziłam się już z faktem, że nie wszystko w życiu przeczytam, to nie straszne mi wydłużanie listy :) Pierwszy raz słyszę o tej powieści, ale brzmi dokładnie jak to, co tygryski lubią najbardziej.

  • urshana

    Ja jestem naprawdę oczarowana, eugenicy przeprowadzający eksperymenty jak z wyspy doktora Moreau, przeklinające papugi dostarczające pocztę są moimi ulubieńcami, inżynierowie wymyślający dziwne maszyny typu latający fotel, partia libertynów walcząca z postępem, genialni wynalazcy, odważni podróżnicy, świetna zagadka kryminalna. Już się nie mogę doczekać aż złapię tom trzeci, a o drugim niebawem słów kilka też napiszę.

  • grendella

    To ja będę szukać na raz całej serii :)

  • urshana

    Pierwsze dwa tomy dostałam bez problemu w mojej bibliotece, ale akurat w Gliwicach działa ona świetnie i jest doskonale zaopatrzona. Trzeci tom ukazał się niedawno, startuję w konkursie na jego wygranie na fantasta.pl, może mi się poszczęści.

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci