Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Parapaństwo (Wojciech Górecki "Abchazja")

urshana

W życiu jestem bałaganiarą, ale jeśli chodzi o książki i czytanie, to zdecydowanie bardziej się dyscyplinuję. Na półki owszem, od czasu do czasu zakrada się lekki nieporządek, ale raczej moje zbiory zachowują narzucone im miejsce. Pogrupowane gatunkowo pozycje, łatwo dają się odnaleźć. W czytaniu także trzymam się pewnych zasad, na przykład zachowuję kolejność nawet delikatnie powiązanych serii. Dotyczy to zwłaszcza kryminałów, które stanowią z reguły odrębną całość, ale w drugim planie przewijają się w nich jednak pewne powtarzające się motywy z życia prywatnego bohaterów, które lubię śledzić we właściwej kolejności. Od każdej reguły są jednak wyjątki i tak jak Potop Sienkiewicza czytałam jako pierwszy, co spowodowało ogromną miłość w czasach dzieciństwa akurat do tej części Trylogii, tak znajomość z reportażami Wojciecha Góreckiego też zaczęłam od środka, czyli od Toastu za przodków, który niezmiernie mi się podobał. Następna miała być Planeta Kaukaz, ale w międzyczasie wyszła trzecia część reporterskiej trylogii o Kaukazie, a mianowicie Abchazja, w dodatku została całkiem niedawno wyróżniona Nagrodą im. Beaty Pawlak. Pomijając więc tom pierwszy, przeczytałam zwieńczenie przygody z tym arcyciekawym zakątkiem świata.

Kaukaz wciąga, bo na małej powierzchni jest dużo wszystkiego. (s. 50)

Wojciech Górecki spędził wiele lat w regionie, dotarł w miejsca, o których zwykły turysta na pewno nie słyszał, spotykał się z ludźmi, którzy tworzyli na jego oczach historię. Często krwawą, gdyż losy kaukaskich narodów, plemion, ludów są bardzo splątane i pełne wzajemnych pretensji. A nad nimi unosi się przecież jeszcze ciągle obecny i bardzo groźny cień Rosji. Z kolei jak sam autor słusznie zaznacza:

Abchazja to klucz do regionu. (s. 52)

Dlatego losy tego parapaństwa, inaczej państwa nieuznawanego, gdyż taki status ma Abchazja, stały się tematem oddzielnego reportażu Góreckiego. Uporządkował on cały tekst w sposób najprostszy, a mianowicie - chronologiczny. Od swej pierwszej podróży w listopadzie 1993 roku, do ostatnich odwiedzin w 2012 roku. Nadało to na pewno sporej spójności  obrazowi, z drugiej strony, ten sposób prezentacji tematu mnie trochę rozczarował, zabrakło mi pewnego zróżnicowania, wyróżnienia niektórych elementów tekstu. Niezaprzeczalną zaletą zastosowania czasowego porządku jest jednak możliwość przedstawienia nie tylko zmian zachodzących na terenie republiki, ale też zmian w podejściu samego reportera, które wiążą się z nabywaniem życiowych doświadczeń, ale też niestety stopniowej utraty zapału, co kończy się gorzką puentą całości utworu. Mam nadzieję, że stwierdzenie w niej zawarte wiąże się tylko z przejściowym zniechęceniem do zawodu i Górecki nie zrezygnuje z pisania o swoich doświadczeniach.

W Abchazji w sposób niezwykle szczegółowy prezentuje on skomplikowaną sytuację terenów pomiędzy Kaukazem Północnym i Południowym, zwłaszcza, co oczywiste, stosunki z Gruzją, której częścią według większości świata jest to państwo. Refleksja ogólna, rys z historii najnowszej, przeplata się jednak z detalem, anegdotą, relacją z rozmowy, spotkania z ciekawymi ludźmi, pojawiają się też interesujące wątki polskie. Obok spraw politycznych mamy też dość udaną w mojej ocenie próbę oddania niepowtarzalnego ducha narodu, określenia jego cech wyróżniających, które na pewno budują tożsamość. W przypadku Abchazów Górecki wyróżnia powściągliwość jako cechę wspólną. Interesujące są też sprawy religii, gdyż z relacji autora wynika, że wprawdzie oficjalnie w Abchazji obecna jest cerkiew, ale i tak dominującą religią jest pogaństwo. Fenomenem tego niewielkiego narodu jest także zachowanie struktury plemiennej i ciągle żywa tradycja wieców. Godny podziwu szacunek wobec starszych, którzy reprezentują mądrość. Zwraca też oczywiście uwagę gościnność, ale to cecha wspólna całego Kaukazu.

Wojciech Górecki rozumie Kaukaz, rozumie też tragiczny los zamieszkujących go narodów i ich wzajemnie wykluczające się dążenia. Niektórych spraw nie da się rozwiązać pozytywnie, a długotrwała walka prowadzi tylko do pogłębienia niechęci. Abchazja, która marzy o uznaniu swojej niepodległości tak naprawdę ma do wyboru powrót do Gruzji, co spotyka się ze zdecydowanym oporem jej mieszkańców albo zależność od Rosji, co też nie wydaje się dobrym pomysłem. Zbliżające się igrzyska w Soczi powodują wzmożone wykupowanie przez Rosjan terenów w Abchazji i tak naprawdę, to właściciele ziemi będą decydować o jej losie. Prezentowana przez polskiego reportażystę historia jest na pewno fascynująca i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać, bo na podróż w prezentowane rejony na pewno się nie zdobędę.

Ocena: 5/6

Wojciech Górecki, Abchazja, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, stron 193, e-book

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci