Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Sf eschatologiczna (Cezary Zbierzchowski "Requiem dla lalek")

urshana

Na początek dwa słowa wyjaśnienia. Jestem w trakcie dużego remontu nowego mieszkania, z perspektywą przeprowadzki, a także od dwóch tygodni szkolę się w nowej pracy, i to w zupełnie innej dziedzinie niż dotychczasowa. Połączenie tych dwóch czynników powoduje, że po 12-14 godzinach fizycznego zapieprzania nie bardzo wiem jak się nazywam, nie mam czasu sięgnąć po książkę ani napisać notki o już przeczytanych. Cztery takie teksty czekają w kolejce i naprawdę nie wiem, czy uda mi się coś sensownego sklecić. Dość użalania się jednak nad sobą, wpisy na blogu czasowo będą rzadsze, ale w przyszłości będę miała piękny salon i oddzielny gabinet, a może zostanę też cenionym specjalistą od spraw marketingu, to drugie pod znakiem zapytania, czas pokaże.

Cezary Zbierzchowski, to nazwisko mało znane, autor obecny w kręgu fantastyki, którego nową powieść Holocaust F wydało w ubiegłym roku Wydawnictwo Powergraph. Przy tej okazji tylko w formie e-booka ukazało się w Powergraphie wznowienie zbioru wcześniejszych opowiadań, osadzonych w tym samym uniwersum, co wspomniana powieść, wzbogacone o kilka nowych tekstów, nieobecnych w poprzednim wydaniu. O obu pozycjach pojawiły się pochlebne opinie, więc skorzystałam ze świetnej promocji i wzbogaciłam swoją wirtualną biblioteczkę, chcąc sprawdzić, co też ciekawego ma mi Zbierzchowski do zaoferowania. Naturalną koleją rzeczy było dla mnie rozpoczęcie lektury od Requiem dla lalek. I dla każdego, kto planuje czytanie powieści jest to podobno wybór wręcz obowiązkowy. Pozwala zorientować się w specyfice prezentowanego świata, poznać terminologię i zapoznać się z pewnymi ideami w powieści rozwiniętymi.

Przyznaję, że zbiór czytałam już jakiś czas temu i trudno mi się było zabrać do pisania o nim. W międzyczasie wrażenia delikatnie się zatarły przyćmione kilkoma innymi przeczytanymi pozycjami, a także dość intensywnie na mnie wpływającą ostatnio codziennością. Być może próba powrotu do poszczególnych tekstów będzie dobrym sprawdzianem dla tego, ile tak naprawdę z nich we mnie pozostało, co okazało się istotne, a co straciło na znaczeniu.

Jedno jest pewne, rzeczywiście jako całość Requiem dla lalek robi wrażenie, opowiadania są na przyzwoitym poziomie, intrygują na pewno fabularnie, ale także z powodu niesionego przekazu. Formalna strona tekstów również nie budzi zastrzeżeń, choć trudno się o niej rozpisywać, ponieważ poza ciekawymi mottami, tudzież innymi nawiązaniami kulturowymi obecnymi w poszczególnych utworach nie mamy tutaj do czynienia z jakimiś przesadnymi eksperymentami ani w warstwie języka ani w warstwie konstrukcyjnej. Całość można zaliczyć gatunkowo do science fiction, ale prezentowana rzeczywistość w większości tekstów nie różni się szczególnie od tej, którą mamy obecnie za oknem. Poza dwoma tekstami - Mr Fiction i Smutkiem parseków, w których akcja rozgrywa się w przestrzeni kosmicznej, choć w przypadku tego pierwszego tekstu, nie jest to wcale takie oczywiste.

I tu pojawia się małe zastrzeżenie z mojej strony. Autor bowiem zatrzymał się gdzieś w pół drogi w budowie świata przedstawionego między rzeczywistością alternatywną, a próbą budowy świata własnego. Z jednej strony mamy więc świat Rammy, z odmiennymi nazwami państw, siecią Synet, przypominającą do złudzenia nasz Internet, bardziej zaawansowaną technologią oraz wyraźnie zaznaczoną obecnością pierwiastka duchowego, z drugiej strony pojawiają się wyznawcy bóstw greckich, znane nam z naszej rzeczywistości marki samochodów, piosenki czy książki (cytowana w jednym z utworów Mała Apokalipsa Konwickiego). Czy w takim razie mamy do czynienia z Ziemią, tylko trochę odmienioną czy z nowym tworem, tylko autorowi zabrakło czasu, cierpliwości, wyobraźni, by konstrukcję tła przemyśleć w całości i od podstaw przeformułować? Trochę zabrakło tu konsekwencji. Nie zmienia to faktu, że same opowiadania są naprawdę dobre, a ich cechą wyróżniającą jest tematyka, skupiająca się właściwie wokół wątków eschatologicznych - ostatecznych spraw człowieka i świata. To połączenie elementów religijnych z motywami science fiction daje ciekawą mieszankę, która budzi dość poważną refleksję u odbiorcy. Cechą charakterystyczną opowiadań Zbierzchowskiego są też pewnego rodzaju niedopowiedzenia, zwłaszcza w zakończeniach utworów, pozwalające na własną interpretację, ale też pozostawiające pewne sprawy nie do końca wyjaśnione. Osobiście nie jestem wielką zwolenniczką tego typu rozwiązań, gdyż jest bardzo cienka granica między sugestią, która otwiera pole do kilku ciekawych interpretacji, a niejasnością, która denerwuje odbiorcę, gdyż czuje się on oszukany i pozostawiony bez odpowiedzi na nurtujące go w trakcie lektury tekstu pytania. Podejrzewam, że właśnie ten typ zakończeń był jednym z powodów, dla których trudno mi było pisać o utworach Zbierzchowskiego.

Requiem dla lalek to na pewno pozycja intrygująca. Z całego zbioru chyba najbardziej utkwił mi w pamięci pierwszy tekst, którego sam tytuł Innego nie będzie wskazuje na inspirację Miłoszem. Choć kilka innych opowiadań wraca też do mnie pojedynczymi obrazami. W utworach pojawia się też sporo nawiązań kulturowych, stanowiących dodatkową wartość i dających dodatkowy impuls do interpretacji. Mimo pewnych zastrzeżeń co do konstrukcji świata czy też niejasnych zakończeń uważam, że zbiór jest naprawdę wart polecenia. Może, by go lepiej zrozumieć powinnam po prostu przeczytać opowiadania po raz drugi. Nie wykluczam też, że tak zrobię. Na pewno sięgnę też po Holocaust F, jestem bardzo ciekawa w jakim kierunku autor rozwinął pomysły z opowiadań w dłuższej formie powieściowej.

Ocena: 5/6

Cezary Zbierzchowski, Requiem dla lalek, Powergraph, Warszawa 2013, stron 356, e-book

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • grendella

    Oj, remont + nowe obowiązki w pracy = jazda bez trzymanki ;) Ale tak to już jest, że rzeczy zjadające nasz czas atakują nas na ogół tabunami - przetrwasz!

  • urshana

    Oczywiście, że przetrwam, ale jestem odrobinę wykończona. Zdobywam też nowe sprawności, w projektowaniu plakatów (praca) i szlifowaniu ścian (dom). Jedyna pociecha, to czas w autobusie do i z pracy, gdy mogę poczytać. A w tym roku już udało mi się przeczytać dwie genialne powieści, kolejną znakomitą kończę, czytałam też świetny zbiór reportaży. Aż szkoda, że nie mam siły o tym napisać już teraz.

  • Gość: [S...] *.adsl.inetia.pl

    Recenzja... Wspaniały tekst o niczym. Popisywanie się pseudoelokwencją, próba oczarowania słownictwem i formą ogólnie, itd... i tylko treści w tym wszystkim jak na lekarstwo...

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci