Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Bohater - miasto (Mark Helprin "Zimowa opowieść")

urshana

Zimowa_opowie

Najczęściej, zanim przystąpię do czytania, wiem o czym jest dana książka, czego mogę się po niej spodziewać, do jakiego gatunku przynależy lub znam styl autora. Podobnie jest z filmami, rzadko się zdarza, bym nie wiedziała nic na temat oglądanej fabuły. Zapewne takie przygotowanie do lektury czy też seansu jest dobre, ale czasami brakuje niespodzianki, elementu zaskoczenia. W przypadku czytanej niedawno Zimowej opowieści było akurat tak, że o powieści ani jej autorze nie wiedziałam właściwie nic, tylko gdzieś się jej tytuł pojawiał dość często, zapewne z powodu ekranizacji i wtedy trafił na mój bardzo zatłoczony czytnik, do długiej wirtualnej kolejki. Za lekturę wzięłam się w lutym, bo sprzyjała temu kończąca się pora roku, a z telewizji nagrałam właśnie adaptację i bym mogła ją w spokoju obejrzeć, musiałam przeczytać pierwowzór. Uważam bowiem, że czytanie książek, po obejrzeniu filmu za dużo odbiera mi przyjemności, odwrotna kolejność z kolei dostarcza niezbędnego kontekstu do pełnej oceny filmu.

 O czym jest więc powieść, która ukazała się w Polsce trzydzieści jeden lat po swej amerykańskiej premierze? Do jakiego nurtu czy też gatunku literackiego można ją zaliczyć? Jest to przede wszystkim historia miasta, a dokładniej Nowego Jorku, który z jednej strony prezentowany jest jako bliski ideału mechanizm, utopijne miejsce doskonale sprawiedliwe, a w każdym razie do tego dążące, z drugiej strony jest to prawie że mityczna bestia, która wciąga w swe tryby ofiary i mieli je na drobny pył. Pulsujący energią, ogromny labirynt, miejsce które nigdy nie zasypia, ukazane na przestrzeni całego XX wieku. Wpisuje się ta historia w nurt realizmu magicznego, niektórzy zaliczają ją do urban fantasy. Czytając utwór Helprina, miałam bardzo filmowe skojarzenia, przed oczami stawały mi bowiem kadry z Metropolis Fritza Langa oraz Świateł wielkiego miasta Charliego Chaplina.

Głównym bohaterem jest Peter Lake, włamywacz i mechanik, którego poznajemy, gdy ucieka przed gangiem Krótkich Ogonów pod wodzą charyzmatycznego Pearly'ego Soamesa. W trakcie swej ucieczki spotyka on pięknego białego ogiera, zwanego później Athansorem, który ratuje mu życie i staje się jego towarzyszem. Początkowo historia ciąży w kierunku romansu, gdyż Peter Lake poznaje umierającą na gruźlicę piękną Beverly Penn, córkę bogatego wydawcy i rodzi się między nimi natychmiast uczucie, które jest oczywiście silniejsze niż czas i śmierć. Jednak kolejne części powieści ukazują na pierwszym planie losy innych bohaterów, między innymi przedsiębiorczej i utalentowanej Virginii Gamely, pojawiają się kolejni członkowie rodziny Pennów i ich otoczenie z redakcji "The Sun", na drugim planie toczy się historia bardzo tajemniczego budowniczego mostów Jacksona Meada oraz historia Przymorzan i zemsty gangu Krótkich Ogonów. Jednym słowem, powieść zdecydowanie wymyka się jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej, by stać się mityczną opowieścią o pragnieniu doskonałości, idealnej sprawiedliwości o sile uczucia oraz o gwiazdach.

Nie mogę powiedzieć, że po jednokrotnej lekturze zrozumiałam ją dogłębnie, bo nie jest to prosta historia. Mnożenie wątków, kolejnych bohaterów, ukryta symbolika, nawiązania biblijne, a przede wszystkim niezwykły portret Miasta, dają w sumie obraz barwny, skomplikowany i odrobinę tajemniczy. Trudno jest mi jednak odczytać jego przesłanie. Być może za bardzo zapatrzyłam się w szczegóły, by dostrzec wyraźnie całość. Lektura zatem ciekawa, intrygująca, ale pozostawiła u mnie odrobinę niedosytu. Jedno jest pewne, mogę teraz spokojnie obejrzeć adaptację i przekonać się, co dzieło filmowe wybrało dla siebie z tej ogromnej całości i jak rozłożyło akcenty, a raczej czy udało się w nim przemycić coś więcej, niż prostą historię miłosną.

Ocena: 5/6

Mark Helprin, Zimowa opowieść, przeł. Maciej Płaza, Joanna Dziubińska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2014, stron 704, e-book

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kretowata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No nie wierzę;))) Nie wierzę;)))

  • urshana

    Wiem, wiem. Regularność mam niesamowitą. Śmiej się, śmiej. Trudno jest pisać, jak dwójka dzieci cię wykańcza. Wczoraj obiecałam sobie wpis i padłam razem z łobuzami po dwudziestej. Pozdrowienia dla córki i męża:)

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci