Menu

Między książkami

Próba samodyscypliny, spisywania refleksji na temat przeczytanych książek. Próba rozruszania własnego, nieco zardzewiałego pióra i rozleniwionego umysłu.

Profesorowa na tropie ("Tajemnica Domu Helclów" Maryla Szymiczkowa)

moni1977

Tajemnica domu Helclów

Tytułem małego wstępu. Nie pisałam na blogu kolejne dwa lata. Zdążyłam w tym czasie urodzić drugie dziecko, sporo przeczytać, spędzić mnóstwo godzin w sieci. Trudno mi jednak było się zmobilizować do refleksji nad książkami, które na pewno były warte kilku słów. Od czasu do czasu tęsknota jednak mnie ogarniała, a ostatnio szwagierka zażyczyła sobie wyraźnie notki na blogu. Skoro będę miała choć jedną czytelniczkę, to myślę, że warto coś dla niej napisać. Z dedykacją dla A. recenzja skończonej właśnie powieści.

Tajemnica domu Helclów to bardzo przyjemny kryminał retro dwójki autorów Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego, którzy dość krótko ukrywali się pod pseudonimem Maryli Szymiczkowej. Z racji mojej sporej sympatii dla Dehnela, a także kryminałów jako gatunku - musiałam oczywiście i po tę pozycję sięgnąć.

Akcja utworu rozgrywa się pod koniec 1893 roku w Krakowie i to jakże szacowne miasto stanowi doskonałe tło dla prowadzonej intrygi. Pojawiające się postacie historyczne, takie jak młody Tadeusz Żeleński oraz takież wydarzenia, na przykład pogrzeb Matejki, nadają całości niepowtarzalnego kolorytu i tworzą odpowiedni klimat powieści.

Najważniejsza jest jednak niebanalna główna bohaterka - profesorowa Zofia Szczupaczyńska. Kobieta władcza, w średnim wieku, bezdzietna, wzorowa pani domu i żona, aczkolwiek trochę znudzona prowadzonym życiem. Wszystko co mogła osiągnąć dla męża już zdziałała. Tytuł profesora uniwersytetu zawdzięcza on w dużej mierze jej przedsiębiorczości, a niekoniecznie wielkim talentom własnym. Na niwie dobroczynności, jedynej, gdzie żony znaczących krakowian mogą się właściwie udzielać, profesorowa Szczupaczyńska spełnia swoje obowiązki równie skrupulatnie jak we wzorowo prowadzonym domu. I właśnie planowana loteria dla dzieci skrofulicznych przez przypadek wciągnęła szacowną krakowską matronę w intrygę kryminalną, w którą ta wielbicielka opowiadań detektywistycznych E.A. Poe zanurzyła się z wielką rozkoszą, choć oczywiście w tajemnicy przed mężem. Dzięki swojej dociekliwości, by nie nazwać jej wścibstwem, rozwikłała tajemnicę zaginięcia mieszkanki Domu Helclów - instytucji dobroczynnej prowadzonej przez siostry szarytki dla ludzi starszych i schorowanych. Odnalezienie zaginionej pani Mohrowej, niestety nieżyjącej, okazało się dopiero początkiem o wiele bardziej tajemniczej i ponurej historii kryminalnej.

Powieść czyta się znakomicie, ponieważ tak naprawdę napisana jest z przymrużeniem oka, to bardziej pastisz niż historia serio. Zagadka kryminalna prezentowana jest trochę w klimacie Agaty Christie, a z kolei tło obyczajowe i sama postać głównej bohaterki czerpie sporo z Zapolskiej czy Bałuckiego. Szanowani mieszkańcy Krakowa, a zwłaszcza kobiety, to istne "gniazdo os", takiego określenia używa zresztą w tekście hrabina Żeleńska, rozplotkowane, knujące intrygi i walczące bezlitośnie o pozycję swoją oraz rodziny. Nasza bohaterka w tym środowisku czuje się jak ryba w wodzie i nabyte właśnie w walce o prestiż i pozycję umiejętności wykorzystuje do rozwiązania zagadki śmierci pensjonariuszek Domu Helclów. Wspiera ją w tym jej służąca Franiciszka, bo przecież każdy detektyw, nawet amator, musi mieć swojego asystenta. Osobiście z wielką niecierpliwością wyczekuję kontynuacji losów profesorowej Szczupaczyńskiej i mam ogromną nadzieję, że autorzy na jednej powieści nie poprzestaną.

Urshana

Ocena 5/6

Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński), Tajemnica domu Helclów, Znak litera nova, Kraków 2015, stron 242 (e-book)

 

 

 

 

 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • grendella

    Kochana, świetny tekst po tak długie przerwie, warto było czekać. Jak myślisz, że będziesz miała jedną czytelniczkę, to się grubo mylisz :) Cieszę się z powrotu i mam nadzieję, że na dłużej :)

  • urshana

    Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale miło było znów coś napisać, za co dziękuję synkowi, bo miał długą drzemkę. Mam nadzieję, że uda się też jeszcze w przyszłości.

© Między książkami
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci